środa, 10 lutego 2016

Lale i wdowy w Sahab

Amman to stolica Jordanii.
Pod Ammanem leży Sahab.
W Sahab jest dom (no dobra nie jeden, ale jeden szczególny).
Mieszkają w nim wdowy, które z dzieciakami uciekły z Zatari.
Zatari to obóz dla uchodźców z Syrii. Samotnym kobietom było tam z różnych powodów trudno.
Ponieważ uciekły nie przysługuje im prawie żadna pomoc.
Ponieważ są uchodźczyniami nie mogą pracować.

***
W uszach ciągle dźwięczą mi słowa małej Biśry, że w obozie musiała spać w namiocie więc tu jest lepiej bo dom murowany. 
Biśra jest niesamowita, tak samo jak cala jej rodzina: siostry, bracia, mama i babcia.
Kojarzycie książkę "Słoneczko" Marii Buyno- Arctowej? Rzecz to okrutnie ckliwa ale nie ukrywam, że bohaterka przez długie lata była moim skrytym wzorcem osobowym: (bardziej nawet niż "Domek na prerii")- żwawa sierotka, która z pogodą ducha stawiała opór wszelkim przeciwnościom. Biśra to taka syryjska wersja Słoneczka- ze wszystkim dzielnie sobie radzi, uśmiech nie schodzi jej z ust i mówi po angielsku lepiej niż ja (co w sumie nie jest takie trudne).
Kiedy przychodzę do domu w Sahab i topnieję pod uśmiechem Biśry, piję kawę, na którą obowiązkowo musi mnie zaprosić któraś z mam, widzę jak cudownie twórcze i chętne do wszelkich działań są mieszkające tu dzieciaki - to chciałabym zostawić po sobie coś więcej niż kilka miłych wspomnień i plac zabaw.

***
Sahab poleciła nam Paula, która przychodzi tu od dłuższego czasu- prowadzi dla mam świetne zajęcia z fitness, angielski i zabawy dla dzieci. 
W między czasie dojechała do nas nasza kochana Ala. Przywiozła lalki z foliówek, które zrobiła z dzieciakami na międzykulturową wymianę. Na pomysł takich lalek wpadła Patka.
Wspólnie z Paulą i Alą uradziłyśmy, że nauczymy robić panie z Sahab takie lale, sprzedamy je w Polsce i oddamy im całą zebraną kwotę. Stan domu, w którym mieszkają jest straszny, każda kwota się przyda.
Pewnie fajniej by było by panie sprzedały coś co już umieją robić - każda ma talentów co niemiara. Ale do szycia czy innego rękodzieła potrzebne są materiały, które trzeba by kupić. A to ryzyko, nie wiadomo przecież czy w ogóle znajdą się kupcy. Foliówek tonę można znaleźć na byle drzewie. Szmatek co nie mara na drodze. Można z nich zrobić naprawdę ładne laleczki. 
***
Zatem będziemy zaplatać i dziergać. Potem wystawimy na aukcję, sprzedamy i oddamy paniom zebraną kwotę. Na koniec lale zabierzemy do Polski żeby na miejscu rozesłać do kupujących by zaoszczędzić na wysyłce.
Póki co mam pytanie bardzo przyziemne- na jakiej platformie najlepiej sprzedać takie lalki - coby nie wydać fortuny na podatki a jednocześnie nie pójść siedzieć za chęć pomocy?
Ktoś - coś ? Gdzie najlepiej sprzedać rękodzieło?

Panie ciągle powtarzają, że najgorsza jest niemoc- chciałyby móc pracować ale z ich statusem nawet sprzątanie czy gotowanie na catering, są nielegalne. Zatem trzeba poszukać innej drogi działania i zarobku. A może z tej małej dróżki wyjdzie jakaś szersza droga?
Zobaczymy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz