Aparcaikowy projekt robiliśmy już tutaj dwa razy za sprawą Olgi Knapik. Tamte zdjęcia czekają na wystawę na którą wkrótce mamy nadzieję Was zaprosić :)
wtorek, 11 października 2016
Foty dzieciaków z Sorok
Aparcaikowy projekt robiliśmy już tutaj dwa razy za sprawą Olgi Knapik. Tamte zdjęcia czekają na wystawę na którą wkrótce mamy nadzieję Was zaprosić :)
czwartek, 4 sierpnia 2016
Wehikuł Wymiany
Przez
ostatnie kilka tygodni łatwiej mnie było spotkać przy śmietniku niż po
za nim. Buszowałam w poszukiwaniu starych mebli. Z tego co znalazłam,
wraz z chłopcami będących pod pieczą fundacji im. Marii Grzegorzewskiej budowaliśmy Wehikuł Wymiany (przez chłopców ochrzczony na Skrzynia Marzeń Mariola).
To taka skrzynia, do której sąsiedzi
mogą wsadzać niepotrzebne już rzeczy i brać (zupełnie bezpłatnie!) to co
się w niej znajduje.
fot. Edyta Foryś
Po co? Wszystko w imię ekologii (po co wyrzucać
jeśli może jeszcze komuś posłużyć?) i budowania sąsiedzkiej
solidarności.
Wehikuł
będzie sobie wędrował po Ochocie a każde jego przybycie będzie
inaugurowane piknikiem sąsiedzkim. Pierwsze miało miejsce tydzień temu
na Tarczyńskiej.
Działania z tymi co blisko, budowanie więzi, ze społecznością lokalną - jest dla nas strasznie ważne.
Bo ciężko byśmy byli otwarci na uchodźców jeśli się boimy sąsiada.
Bo sąsiedzi to najbardziej naturalna (po rodzinie czy przyjaciołach) sieć wsparcia.
Kolejna Sąsiedzkie Święto Wymiany już w tę niedzielę 7 sierpnia w Klubokawiarni Życie jest fajne o 19.00.
Skrzynia stanie przed kawiarnią i będzie otwarta na niepotrzebne rzeczy przez tydzień. Niech pęka w szwach!
Otwarciu będzie towarzyszył pokaz filmu o wyspie ze śmieci (wielkości Teksasu,!) która znajduje się na Pacyfiku oraz warsztat robienia recyklingowych zabawek.
Skrzynia stanie przed kawiarnią i będzie otwarta na niepotrzebne rzeczy przez tydzień. Niech pęka w szwach!
Otwarciu będzie towarzyszył pokaz filmu o wyspie ze śmieci (wielkości Teksasu,!) która znajduje się na Pacyfiku oraz warsztat robienia recyklingowych zabawek.
czwartek, 16 czerwca 2016
sobota, 14 maja 2016
czwartek, 12 maja 2016
Plac zabw w Rusajfie
„Po co uchodźcom plac zabaw? Ciepłe kalesony, zupa, śpiwór! To są prawdziwe potrzeby” - dziwuje się sporo osób. W Rusajfie jak nigdzie indziej czujemy, że nasz projekt nie urwał się z choinki. Pracujemy
w domu dziecka. Mieszkają tu dzieciaki z Syrii, które nie mają
rodziców. Niektórzy zginęli na wojnie, inni wyjechali do Europy aby
zarobić na rodzinę.
Na pierwszy rzut oka maluchy mają dobre warunki - ciepło, syto, bezpiecznie. Opiekują się nimi dwie kobiety - babcia trzech dziewczynek i 17-letnia Nadine, która jest mamą małego Hamzy. Na pewno mają dobre intencje ale są wiecznie zmęczone i sfrustrowane. Dobrze je rozumiem - ja ledwo dycham z moim jednym Rochem, a one mają pod całodobową opieką całą czeredę. Chyba najtrudniejszy jest fakt, że totalnie nie ma z nimi gdzie pójść - parki praktycznie nie istnieją, ulica jest niebezpieczna, a teren za domem to kupa gruzu. Dzieciaki siedzą więc całe dnie w domu i przy świetle jarzeniówki oglądają bollywoodzkie seriale. Czasem kładziemy się mocno po 1.00 w nocy a dziewczynki jeszcze gapią się w telewizor. Zdarza się, że wstają przed opiekunkami i na śniadanie wyjadają łyżkami cukier. Mamy nadzieję, że plac zabaw coś zmieni - dzieciaki będą mogły spędzać całe dni na dworze, będzie przestrzeń służąca tylko do zabawy.
Na pierwszy rzut oka maluchy mają dobre warunki - ciepło, syto, bezpiecznie. Opiekują się nimi dwie kobiety - babcia trzech dziewczynek i 17-letnia Nadine, która jest mamą małego Hamzy. Na pewno mają dobre intencje ale są wiecznie zmęczone i sfrustrowane. Dobrze je rozumiem - ja ledwo dycham z moim jednym Rochem, a one mają pod całodobową opieką całą czeredę. Chyba najtrudniejszy jest fakt, że totalnie nie ma z nimi gdzie pójść - parki praktycznie nie istnieją, ulica jest niebezpieczna, a teren za domem to kupa gruzu. Dzieciaki siedzą więc całe dnie w domu i przy świetle jarzeniówki oglądają bollywoodzkie seriale. Czasem kładziemy się mocno po 1.00 w nocy a dziewczynki jeszcze gapią się w telewizor. Zdarza się, że wstają przed opiekunkami i na śniadanie wyjadają łyżkami cukier. Mamy nadzieję, że plac zabaw coś zmieni - dzieciaki będą mogły spędzać całe dni na dworze, będzie przestrzeń służąca tylko do zabawy.
A potem przez kilka następnych tygodni śnimy o oponach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































